KategoriaWspomnienia serwisanta

3. Houston, mamy problem...

Miniaturka wpisu: 3. Houston, mamy problem...

Niespodzianki w starych kamienicach, czyli jak przewiercić rurę i przeżyć

Pamiętam, że jakoś jeszcze w 2007 r. już jako samodzielny instalator sieci teleinformatycznych (a jakże!) pojechaliśmy na montaż do jednej z kamienic w centrum miasta. Budynek przy głównej ulicy, ścisłe centrum. Kamienica stara, wysokie piętra, warunki też nie najlepsze.

Skrzynka rozdzielcza znajdowała się na ostatnim, chyba IV piętrze, powieszona jakieś 3 metry nad podłogą (czyli tuż przy suficie). Piony techniczne, w których należało prowadzić kabel do klienta, były już mocno zapełnione, toteż przeciskanie przewodu szło powoli i mozolnie.

Wodny internet z opóźnionym zapłonem

Kolega na II piętrze przystępował do wykonania przewiertu z mieszkania na klatkę. Klient wskazuje miejsce, gdzie trzeba się przewiercić, sprawdzamy na czuja, czy nie ma gdzieś poukrywanych przewodów elektrycznych i jazda. Wiertło 50 cm przechodzi przez stary mur dość żwawo. Przewiert wykonany. Ja tymczasem zdążyłem zejść pionem technicznym wraz z kablem, więc w zasadzie musimy tylko ten kabel w rurce doprowadzić do lokalu klienta.

Trochę nas zdziwiło, że przy przepchnięciu kabla był on wilgotny, ale klient zapewnił nas, że tu nie ma prawa być żadna rurka wodna i wskazał na wilgotny mur. Bywa. Przewód doprowadzony do lokalu, internet uruchomiony, umowa podpisana i zawijamy się na kolejny montaż.

Minęło kilka lat i w połowie 2011 r. do firmy przyszedł gruby list polecony wraz z bardzo ciekawą zawartością.

W liście tym pisał do nas klient z mieszkania, w którym wykonywaliśmy montaż kilka lat temu. Klient się zmienił, to była inna osoba niż wtedy. Z treści listu wynikało, że podczas feralnego montażu w 2007 r. przewierciliśmy się idealnie przez środek rury wodnej zasilającej mieszkanie nad klientem!

Ponieważ w tamtym czasie mieszkanie to stało puste, wody w tej rurze właściwie nie powinno być. Dopiero gdy ktoś nad klientem się wprowadził, okazało się, że u niego z dziury, z której wychodzi kabel internetowy, cieknie woda. W załączniku klient przysłał zdjęcia, jak fachowo wyglądał przewiert i skutki z nim związane (mokra ściana w całej okolicy). Ów klient żądał naprawy szkód i natychmiastowej reakcji.

W sumie nie było się czemu dziwić, ale wtedy, gdy montaż był prowadzony, nikt nie posiadał takiej wiedzy, że akurat w tym miejscu (bardzo niestandardowym, swoją drogą) znajduje się rurka wodna. W 2011 r. nie byłem już instalatorem, więc sprawa mnie już mniej dotyczyła. Wysłaliśmy tam ekipę instalatorską do naprawy i zmiany miejsca wprowadzenia kabla. Sprawa zakończona, a ja zapamiętałem ten montaż właśnie ze względu na takie przygody.

Prysznic w gratisie na życzenie klienta

Swoją drogą takich niespodzianek w starych kamienicach w postaci poukrywanych rur, kabli i innych dziwnych elementów było całkiem sporo.

U innego klienta z kolei okazało się podczas przewiertu między jednym pomieszczeniem a drugim, że tuż nad drzwiami jest puszczona rurka wodna, o której ten klient zapomniał i kazał nam akurat tam wiercić. Oczywiście była to ewidentna wina faceta – gość przyznał się, że nie pamiętał o tej rurce, ale co miał zrobić. Błyskawicznie zareagował i zaczął naprawiać przeciek. Przed każdym montażem informowaliśmy klientów, że przewierty w mieszkaniu robimy na ich odpowiedzialność, więc tym razem byliśmy czyści. No a facet poza świeżo założonym internetem miał jeszcze dodatkową robotę.

Elektryczna ruletka i cud PRL-u

Ileż to razy trafialiśmy podczas przebijania się z lokalu na klatkę schodową na kable, to już nie wspomnę. Pamiętam, że miałem cholerne szczęście wiercąc w jednym z budynków z czasów PRL.

Otóż przewiert z lokalu na klatkę przeszedł idealnie przez środek dwużyłowego kabla elektrycznego, nie uszkadzając go! Jak to możliwe? Był to jakiś starego typu kabel płaski z ok. 5 mm przerwą miedzy fazą a zerem. Ja trafiłem idealnie w tę przerwę, nie naruszając żadnego z przewodów (to było coś takiego, tylko z większym odstępem: zobacz zdjęcie).

Myślicie, że w takiej sytuacji jeszcze raz miałem wywiercić dziurę? Nieee. Przeciągnęliśmy kabelek internetowy przez otwór w ścianie i w tym kablu, skrzętnie maskując efekt tej pracy korytkiem. Zgłoszeń nigdy stamtąd nie mieliśmy, więc podejrzewam, że wszystko tam działa w najlepszym porządku po dziś dzień.

Kiedy gaśnie światło (i wchodzi sąsiadka)

Często podczas montaży nie mieliśmy tyle szczęścia co powyżej i niestety zdarzało się, że zostały poprzewiercane kable elektryczne. Pal licho, jak był to jakiś przewód do jednego gniazdka. Mieliśmy kiedyś taki przypadek, że przewierciliśmy główne kable zasilające całe mieszkanie. Żeby było śmieszniej, instalacja była niedawno wymieniana na nową!

Jak wygląda przewiercenie kabla? W pewnym momencie następuje błysk, czasem efekt dźwiękowy. Często wiertło jest usmolone na czarno, czasem ktoś podnosi larmo, że nagle nie ma światła...

W tym przypadku przewierciliśmy sąsiadce klienta główne przewody elektryczne. Sytuacja fatalna i nieciekawa, dostęp beznadziejny... Pamiętam, że długo po godzinach musieliśmy tam zostać i łatać na złączki ten kabel. Możecie wyobrazić sobie wkurw tej osoby i nasz stres z tą sytuacją związany. (Poniżej zdjęcia z tego feralnego montażu).

Mimo że udało nam się naprawić przewody, to sprawa i tak nie została zamknięta do końca, bowiem po krótkim czasie ta osoba przysłała fakturę do firmy z żądaniem zapłaty za wykonaną usługę elektryczną. Okazało się, że złączki, którymi połataliśmy przewody, były za słabe, a ponieważ zużycie energii bywa raz mniejsze, a raz większe, to szybko wyszło na jaw, że zaczynają się one topić, powodując wybijanie bezpieczników, np. podczas włączenia czajnika elektrycznego albo mikrofalówki. Nie wiem, czy ostatecznie firma zapłaciła tę fakturę za naprawę po naszych szkodach, ale wiem, że musieliśmy tam jeszcze raz jechać w międzyczasie i wymieniać te złączki na inne.

Takich ekstremalnych sytuacji jak ta powyżej nie było dużo, to była chyba jedyna, po której jeszcze smród został. W pozostałych przypadkach łataliśmy przewody na złączki, potem szła jakaś puszka na to, aby jeszcze zaizolować to miejsce, i szlus.

Hydraulicy Mario i Luigi w akcji

Innym razem koledze udało się przewiercić rurę kanalizacyjną. Oczywiście w starym budownictwie.

W niektórych budynkach kanalizacja została poprowadzona w ten sposób, że może ok. 1 m od drzwi wejściowych do mieszkania, w narożniku, zostały ulokowane plastikowe, grube rury kanalizacyjne. Klient, który zlecił wykonanie przewiertu od mieszkania na klatkę, wskazał nam miejsce. Niestety nie rozeznaliśmy dobrze sytuacji, bo okazało się, że ściana u niego w mieszkaniu jest lekko przesunięta względem rogu po stronie klatki schodowej.

Wiertełko idealnie weszło w rurę kanalizacyjną, a my mieliśmy kolejny problem i obsuwę w montażu. Tym razem poradziliśmy sobie jednak wzorowo. Kolega wykonał szybki kurs po klej z gatunku "super glue", ja w międzyczasie przygotowałem plastikową łatkę z rurek montażowych i tym samym, niczym hydraulicy Mario i Luigi, załataliśmy rurę kanalizacyjną.

Przygód z przewierconymi kablami i rurami było więcej, ale nie chcę was zanudzać tylko jedną tematyką. Ofiar w każdym razie nie było, wszyscy przeżyli, choć czasem bywało stresująco.

Do następnego!

Komentarze

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz