KategoriaPrzemyślenia

Sierpień to niedziela wśród miesięcy. O melancholii końca lata

Zdjęcie stockowe z google'a.
Zdjęcie stockowe z google'a.

Krótka refleksja o przemijaniu czasu beztroski i ulubionych porach roku.

„Sierpień to niedziela wśród miesięcy. Niby wolne, ale wiesz, że jutro do szkoły”.

Powyższy cytat z jednego z memów trafia w samo sedno.

Od szkolnych lat sierpień kojarzy mi się ze schyłkiem wakacji, a szczególnie ten okres po piętnastym. Dni stają się krótsze w porównaniu z czerwcowym przesileniem, pogoda często jest już „nie taka”, a wieczorami wyraźnie czuć nadchodzącą jesień...

Taka melancholia, pomimo upływu wielu lat, nadal mi towarzyszy. Mimo że nie chodzę już do żadnej szkoły i od dawna nie mam dwumiesięcznych wakacji, to wciąż mam dokładnie takie same odczucia i myśli jak wtedy. Kończy się czas beztroski, wolności, lata i ciepła...

Ze wszystkich pór roku to właśnie lato i wiosna są moimi ulubionymi.

Lato – mimo że bywa różne: gorące, upalne, chłodne czy deszczowe – to jednak lato. Doba jest najdłuższa, zawsze jest co robić na świeżym powietrzu, a memiczny obrazek zielonej łąki pobudza moją wyobraźnię i przenosi mnie na chwilę w tamto miejsce, pozwalając rozkoszować się świerszczami, cholernymi muszkami, komarami itd.

Wiosna – wiadomo. Przywraca realną nadzieję na koniec szaroburej pogody, przynosi rozkwit zieleni i wydłużanie się dnia kosztem nocy...

Też macie takie swoje melancholie związane z końcem lata?

Komentarze

Lou

Ja się - wbrew pozorom - staram cieszyć każdą porą roku, chociaż czasem wady przesłaniają mi zalety. W lecie w upały funkcjonuję tragicznie, ale to jest wina moich problemów zdrowotnych oraz wagi. A odkąd skończyłam szkołę, nie mam już takich melancholii. A teraz jak nie muszę pracować, to już się za bardzo nie przejmuję upływem pór roku. :)

Odpowiedz

Dodaj komentarz